A ty na przekór wszystkim mówisz, ze się uda, nie ma obawy...
Ale jednak się nie udało. I był dołek. Ale na szczęście tak się złożyło, że Damian zaproponowal przejażdżkę. Więc czemu nie? Zajechalam w umówione miejsce a tu nic. Napisałam esemesa gdzie dokładnie jestem. Zdążyłam zauważyć, że chyba mam źle założoną oponę, aż w końcu nadjechał. Jak się okazało był tu za wczesnie, wiec pomyślał ze po mnie wyjedzie. Wybrał nie tą drogę co trzeba. Dalej razem, do Sękowej. W pewnym momencie rozmowa: " Ej ale ty znasz tą drogę, dobrze jedziemy?" "Nie, ale myslałam, że ty ją znasz". Wróciliśmy, znaleźliśmy tą drogę o którą cały czas nam chodziło. Potem był 'taniec radości' w drzwiach sklepu, do którego dojechaliśmy w ostatniej minucie przed zamknięciem:D szczęśliwa gwiazda:P Potem jeszcze jedna okoliczna górka, zjazd, i powrót przez Węgierską, znowu Kobylanka i powrót do domu już po ciemku. Nawet nie przypuszczałam, że wogole dzis wyjdę z domu, ale nastrój się polepszyl:)
Temperatura:- HR max:- (-%) HR avg:- (-%) Kalorie:- (kcal)
Rower: brak.
Dane wycieczki:
40.47 km (0.00 km teren), czas: 02:16 h, avg:17.85 km/h,
prędkość maks: 47.29 km/hTemperatura:- HR max:- (-%) HR avg:- (-%) Kalorie:- (kcal)
K o m e n t a r z e
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentuj

