Połonin czar ma taką moc
Wczesna pobudka i odwiedziny na bazie. Zostaliśmy przywitani gorącą kawą i bieganiem na rozgrzewkę (w sumie to nawet sie przydało, bo troche zmarzliśmy). A potem jazda do Wetliny. Msza, rozmowa z księdzem, który zagadal do nas jak zobaczył, że my na rowerach. Pożegnanie, powitanie, jazda na kemping i w trase (pieszą). Wetlińska:D Słonko przypiekło, napilam się chyba najdroższej wody w życiu(wszyscy kochamy schroniskowe ceny:/). Jednak Bieszczady mają w sobie coś, nie tylko pieszo ale i z wysokości dwóch kółek 26";) Wieczorem próba rozpalenia ogniska, do ostatniej zapałki, co jak się pożniej okazalo było błędem. I tak nam się nie udało. Patryk się tym nie przejmowal i tańczyl dookoła. Część poszła na mecz Hiszpania -Holandia (a propos, w namiocie obok byli bardzo mili państwo z Holandii;) Pozostale niedobitki złapały doła i poszły do namiotu. I tak zakończył się przedostatni dzień naszego wyjazdu.
Temperatura:- HR max:- (-%) HR avg:- (-%) Kalorie:- (kcal)
Rower: brak.
Dane wycieczki:
16.04 km (0.00 km teren), czas: 01:05 h, avg:14.81 km/h,
prędkość maks: 50.70 km/hTemperatura:- HR max:- (-%) HR avg:- (-%) Kalorie:- (kcal)
K o m e n t a r z e
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentuj

